List do Premiera: Co z tym Cudem?

autor: dnia 29.sty.2010, kategoria: Polityka

Internet mail List do Premiera: Co z tym Cudem?

Premier Tusk został powiadomiony o tym liście. Czekamy na jego odpowiedź.

Panie Premierze, wczoraj (w czwartek 28 stycznia ok. południa) ogłosił Pan swoją decyzję w sprawie kandydowania na urząd Prezydenta RP. Zrezygnował Pan, więc skoro nadal będzie Pan Premierem, postanowiłem napisać do Pana ten list.

Nosiłem się z tym zamiarem już wcześniej, ponieważ coraz częściej mam wrażenie, że informacje podawane w telewizji i prasie pochodzą z jakiejś „innej Polski”. W tej „innej Polsce”, nie dzieje się kompletnie nic ciekawego, co by mnie dotyczyło. Wciąż tylko kłótnia o samoloty, o laptopy,  o krzesła, o to kto, komu i co chciał załatwić, kto kogo naciskał i w jakiej sprawie itd. W „mojej” Polsce natomiast żyją ludzie z krwi i kości, którzy mają swoje, najróżniejsze sprawy i problemy. Ci ludzie wokół mnie, Panie Premierze, rozmawiają między sobą o rzeczach zupełnie innych, niż te, które widzę w telewizji, i o których czytam w prasie.

Panie Premierze, w której Polsce Pan żyje?

Pytam, bo zazwyczaj Pana też oglądam w mediach, w tej „innej Polsce”, a w 2007 roku, przed wyborami mówił Pan, że jest tylko jedna Polska, że nie ma dwóch. To jak to jest?

Wówczas również obiecał Pan coś, podpisał i o ile mnie pamięć nie myli, prosił o rozliczenie tych obietnic. Dlatego ja, skromny wyborca, z nie-medialnej Polski, chciałbym Pana Premiera rozliczyć. Proszę tylko nie odbierać tego, jako atak. Wczoraj, rezygnując z kandydowania na Prezydenta, mówił Pan, że chce pracować dla Polski. Dziś ogłosił Pan kolejny „plan odbudowy i rozwoju”. Chciałbym zatem przypomnieć, co jeszcze jest do zrobienia,  bo zostało Wam – PO – jeszcze niecałe 2 lata na spełnienie tych obietnic.

Z tej sławnej listy 10 zobowiązań, którą kiedyś Pan podpisał, jak do tej pory udało się spełnić w 100% jedno – zakończono misję w Iraku. Pozwolę sobie pominąć te obietnice, których spełnienie ciężko zweryfikować. Przyzna Pan bowiem, Panie Premierze, że podniesienie poziomu edukacji, upowszechnienie Internetu, czy podjęcie walki z korupcją, to nie są obietnice, które można zweryfikować zero-jedynkowo. Pewne działania pański Rząd podjął – czy to wystarczy? Okaże się za kilka lat.

Autostrady i Stadiony

Do 2012 roku obiecał Pan 3000 km dróg ekspresowych i 1050 km autostrad. Obiecał Pan również Stadiony – teraz już wiadomo, że potrzeba czterech – za to z prawdziwego zdarzenia. Miało tez być wielkie zaplecze w postaci „Orlików”. Fakt, że pół Polski jest rozkopane i że „coś się dzieje”, jeszcze nie oznacza, że dzieje się to w takim tempie jak Pan obiecał. Bo ważniejsze obietnice padły tu pod kątem zmian w przepisach i trybie rozstrzygania przetargów na roboty publiczne – czy coś tu się zmieniło?

Wzrost gospodarczy

Ja wiem, Panie Premierze – kryzys jest. Mimo to nadal jesteśmy „zieloną wyspą” na gospodarczej mapie Europy i trzeba się cieszyć, że w ogóle jest jakiś wzrost. Tylko jak Pan Premier wytłumaczy to, że trzeba się cieszyć ludziom, którzy mają do zapłacenia rachunki, raty w bankach itp? Przecież są to ludzie, którzy napędzali wcześniejsze wzrosty. Kupowali na kredyt – pralkę, lodówkę, telewizor – tym samym napędzając koniunkturę, z której wszyscyśmy się cieszyli.

A tu z dnia na dzień rata w banku podskoczyła – bo jest kryzys.  Oszczędza człowiek na energii elektrycznej, a rachunek o połowę większy – bo cena w kryzysie wzrosła.

Panie Premierze – ja nie chcę słyszeć, że jesteśmy tacy „do przodu” w Europie. Zamiast tego wolałbym zobaczyć, przeczytać, usłyszeć o tym, co naprawdę robicie, żeby tym ludziom ŻYŁO SIĘ LEPIEJ.

Likwidacja NFZ i bezpłatna opieka medyczna

Ten temat, Panie Premierze, jest dla mnie wielką zagadką. 2 lata temu pański rząd obiecał poważną reformę. Miały być prywatne Fundusze Zdrowia, miała być możliwość wyboru ubezpieczyciela, miała być lepsza opieka zdrowotna za te same pieniądze, tzn. za te same, które i tak wszyscy płacimy – bo to nie jest darmowe świadczenie, jak wielu sądzi. Obiecał Pan Polakom, że za swoje składki będą mieli łatwiejszy dostęp do lekarzy, że nasze pieniądze będą wreszcie zarządzane rozsądnie. I co?

NFZ cały czas jest monopolistą – muszę płacić składkę i nie mam żadnej gwarancji, że dostanę cokolwiek w zamian. Lekarze odsyłają ludzi z kwitkiem – bo najbliższy wolny termin wizyty u specjalisty jest za 3 miesiące. Gdy zaboli kogoś ząb – lepiej i bezpieczniej jest iść go wyleczyć u prywatnego dentysty, bo publiczny co najwyżej wyrwie za darmo…

Tak, pamiętam Panie Premierze, że Prezydent zawetował ustawę. No ale nie wiedział Pan, że tak będzie? Przecież podobno polityka jest sztuką kompromisu. Chyba, że cały projekt był tylko po to, żeby mógł upaść, dając wymówkę – próbowaliśmy, nie wyszło? Już gdzieś to słyszałem Panie Premierze…

Tanie i przyjazne państwo

Zaczęliście ostro. Była komisja „Przyjazne Państwo”, walka z urzędniczymi absurdami, głupimi przepisami, projekt podatku liniowego itd. Miało być tak pięknie, a wszystko rozbiło się o świńskie łby, małpki i tym podobne duperele. Panie Premierze, proszę szczerze odpowiedzieć na pytanie:

Co jest ważniejsze dla Polaków – świński łeb w telewizji, czy likwidacja bzdurnych przepisów?

Bo jeśli to drugie, to czemu komisja „Przyjazne Państwo” już nie działa? Poseł Palikot jest jaki jest, ale jako szef tej komisji zaczął coś naprawdę ważnego, co mogło bezpośrednio wpłynąć na poprawę życia zwykłych Kowalskich, Malinowskich, czy Ziółkowskich. Pan podjął decyzję o odsunięciu go od tej pracy pod wpływem skandalu, który w żaden sposób nie wpływa na faktyczną jakość życia w Polsce. Przestraszył się Pan? Jeśli tak, to chyba nie tych, których powinien się Pan obawiać (myślę o Wyborcach!)

Podatek liniowy zostawmy – jest kryzys, PSL się nie zgadza… Szkoda gadać.

Panie Premierze, mam nadzieję, że nie pozostawi Pan tego listu bez odpowiedzi. Mam nadzieję, że będzie Pan odważny i przyjrzy się sprawom, które są dla Polaków naprawdę ważne. Nas wbrew pozorom nie obchodzi, jakie wykształcenie ma posłanka Kempa z komisji hazardowej, ani czy bywa Pan na cmentarzach albo w „Pędzącym Króliku”. Nie chcemy oglądać wciąż tych samych przepychanek i słownych utarczek które donikąd nie prowadzą. Dziś mówił Pan, że chce wziąć prawdziwą odpowiedzialność za rządzenie, dlatego rezygnuje Pan z ubiegania się o urząd Prezydenta – mam nadzieję, że mówił Pan szczerze.

Chciałbym wierzyć Panie Premierze, że ma Pan dość odwagi, aby zająć się tym, co boli zwykłego Kowalskiego, a nie tym, co akurat media kreują na sensację. Media mają to do siebie, że po 3 dniach zapominają i nawet nie sprawdzają, jaki jest finał działań. Co innego wyborcy – my będziemy pamiętać i będziemy sprawdzać – bo to jest nasze Życie i nasza rzeczywistość. Wybieramy Was, polityków, aby nam żyło się lepiej. W końcu pracujecie na państwowym – dla nas, nie dla siebie nawzajem i nie dla mediów! Mam nadzieję, że weźmie Pan to sobie do serca.

W kolejnych listach, Panie Premierze będę pisał o tych sprawach i rzeczywistych problemach, które dla Polaków mają znaczenie – bo na ich rozwiązanie zostały Wam na te  niecałe 2 lata.

Ten i wszystkie kolejne listy będę publikował otwarcie po to, by każdy, kto go przeczyta również mógł powiedzieć, napisać, pokazać, co dla niego jest ważne i na co chciałby zwrócić uwagę Pana Premiera.

Będę pisał do Pana osobiście tak długo, jak to konieczne, aż przestanę słyszeć w mediach tą całą dziecinadę i wzajemne wytykanie sobie błędów przez polityków wszystkich możliwych opcji. Nie chcę ciągle słyszeć, że za PiS było jeszcze gorzej – było, to prawda. Tylko, że takie przedszkolne przepychanki do niczego nie prowadzą – a już na pewno nie do Cudów. Tu trzeba wreszcie działać. Polacy chcą normalnie i godnie żyć – z pomocą państwa czy bez. Tego nie załatwi kolejny fajny slogan.

Autor opublikował ten tekst również w serwisie mojeopinie.pl

Obraz “Internet mail″, autorstwa „Tango! Desktop project”, pochodzą z Wikimedia Commons (licencja CC-BY-SA).
:, , , , , , , ,

Komentarzy do tego wpisu: 7

  • matt

    Nie zawracajcie głowę Premierowi i nie popełniajcie takich listów bo sami się wpisujecie w tą drugą Polskę której tak bardzo nie chcecie.

    • Marzena_Z

      Trzeba zawracać premierowi głowę i pisać takie listy, bo Premier od tego jest! Każdy człowiek musi się rozliczyć z tego co robi i co obiecuje – jeśli jest sumienny i świadomy swoich obowiązków. Nie należy rzucać słów na wiatr, bo słowa mają wielką moc:) Jeśli Pan, Panie "Matt", nie będzie się wywiązywał ze swoich obowiązków w pracy to Pana zwolnią – tak czy nie? Przez dwa lata Premier zrobił niewiele, z tego co obiecał wcześniej. Dziś znowu ogłosił "plan konsolidacji finansów" kolejne expose, które znowu wiele obiecuje. "Obiecanki cacanki, a głupiemu radość" – tak ma być ?

  • matt

    Pani „Marzeno_Z” ja szczerze współczuje Premierowi że rządzi tym krajem. W dobie kryzysu, nie lojalnego koalicjanta, przeszkadzającego prezydenta, opozycji totalne torpedującej nawet własne propozycje, tak silnego frontu wyznawców (nie wyborców) PiSu, posiadania pod sobą w partii ludzi pokroju pana Chlebowskiego czy innych „kolesiów”, wszechobecną demagogią wielu mediów, ciosami poniżej pasa, walką z pozostałościami w różnych służbach PiSowskich niedobitków (BBN, RPO, do niedawna CBA, NIK czy IPN) to Premier naprawdę jakoś ogarnia ten kraj. Patrząc jeszcze na dość mizerne ale zauważalne próby Polaków których umysł został w komunizmie jak chociażby stoczniowcy czy handlarze z KDT czy stadionu X lecia jak i wiele związków zawodowych pod przywództwem takich ludzi jak pan Śniadek którzy uznają jeszcze zasadę „czy się stoi czy się leży zawsze płąca się należy” apropo bezustannego dofinansowania od 15 lat nie zarabiającego nawet grosza przemysłu stoczniowego.

    Wielki podziw dla ludzi którzy chcą tym bałaganem rządzić i którzy mają tak dużą odwagę jak Pan Premier.

    • Marzena_Z

      Panie "Matt", zgadzam się z Panem, że należy współczuć Premierowi. Jednak wiedział przed wyborami co go czeka i obiecywał nam – wyborcom, że rozwiąże te wszystkie problemy o których Pan pisze. Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Zgadzam się również że dwa lata to za mało, potrzeba mu co najmniej dwóch kadencji, dlatego będę na niego głosować tylko mam nadzieję, że w końcu zamiast samych obietnic dobierze sobie ludzi mądrych i nastawionych na cel i działanie. Tylko, że wszyscy musimy pamiętać co Premier obiecywał przed I kadencją, i rozliczać , dopytywać. Bo taka jest rola opinii publicznej. Sama sympatia do Premiera nie wystarczy. Nie można go ciągle usprawiedliwiać, należy go również rozliczać, tak mi się wydaje moim skromnym zdaniem:) Pozdrawiam.

  • Adam

    Strasznie słaby ten list, drogi wiadomo już, że tyle ich nie będzie, ale w porównaniu do 3 lat wstecz będzie ich zatrzęsienie (na polskie warunki oczywiscie:) ), ale jeżeli zakłada się bardzo ambitny plan niestety obsuwy się zdarzają, jeżeli chodzi o stadiony, to jest takie parcie, żeby je wybudować, że nie ma możliwości żeby ich nie było pieniądze są projekty są z reszta wykonawcy sobie poradzą, orliki to aż nie wierze że to czytam w każdej dziurze zabitej dechami stoi orlik 2000 to pewnie juz jest, a projekt trwa nadal.
    Wzrost gospodarczy, no proszę cie.. to tak jak Kołodko powiedział o Balcerowiczu „nie mówię, że żle przeprowadził reformy, ale można było to zrobić lepiej” (cytat mocno z pamięci:) ). Służba zdrowia – tutaj się zgodzę, że zmiany idą strasznie wolno i są raczej kosmetyczne niż radyklane, ale trzeba przyznać, że wymyślili ładny sposób na obejście prezydenta w prywatyzacji szpitali (chociaż prywatyzacja to troche za dużo powiedziane, ale w każdym bądź razie rozbicie giganta na kurduple)
    Nie wiem co jeszcze jest w tym liście bo mnie znudził nie przyłożyłem się do czytania go. Ostatecznie argumenty są podciągnięte pod wymyśloną formę – efekciarski. Brakuje tu faktów, a jest czarnowidztwo. Pozdro

  • matt

    Pani „Marzena_Z ” zgadzam się z Panią odnośnie patrzenia władzy na ręce i dopytywanie o ważne sprawy ale nie zgodzę się z tym że 2 lata temu (jeszcze przed kryzysem) Premier wiedział na co się porywa. Wchodził w 6% wzrost gospodarczy, malejące tępo wzrostu deficytu budżetowego, umacniającą się złotówkę i poprawiające się wykorzystanie środków unijnych. Utopia. Jak kryzys się rozszalał, właśnie mniej więcej z początkiem kadencji Premiera, został zaprzysiężony w warunkach 50% spadku giełdy, krachu gospodarki USA i wielu gospodarek Europejskich, wielu bubli prawnych pozostawionych przez poprzedni rząd, populistyczne ustawy jakie wchodziły w sejmie (między innymi uchwały o wzroście płacy minimalnej którą wszyscy ekonomiści zgodnie wyśmiali jako kiełbasa przedwyborcza), upadających przedsiębiorstw, końca między innymi umowy na dostarczanie gazu z Rosją i kompletnego braku profesjonalizmu i ośmieszaniu Polski na arenie międzynarodowej przez jeszcze panującego prezydenta.
    Wszystkie hasła wygłaszane w kampanii o drugiej Irlandii nad Wisłą nie miały racji bytu w takich warunkach. Trzeba było dopiero naprawić to co poprzednicy zepsuli żeby móc cokolwiek robić. Do dzisiejszego dnia istnieją poważne problemy z zapędem prezydenta do hamowania wszystkiego co ważne nawet jeszcze przed przeczytaniem konkretnej ustawy. W takiej sytuacji nie ma sensu robienie czegokolwiek rewolucyjnego z widmem weta. Moim zdaniem tak naprawdę rząd Tuska będzie można ocenić po 2 latach od usunięcia ze stanowiska Lecha Kaczyńskiego.

  • matt

    Jeszcze jedno. Jako umiarkowany zwolennik wygłaszania wielkich i dość patetycznych haseł przez kogokolwiek byłem przeciwny hasłu „Polska zasługuje na cud gospodarczy”. Wtedy oceniałem to krytycznie ale nie myślałem że 2 lata później to hasło w Europie będzie jakby nie patrzeć jak najbardziej realne i rzeczywiste. W końcu tylko my się możemy pochwalić wzrostem 1,7% a wszyscy nasi sąsiedzi na zachodzie i południu są w wielkich opałach nie wspominając o wschodniej granicy gdzie sytuacja jest po prostu katastrofalna.

Trackback lub Pingback do tego wpisu: 1

Zostaw odpowiedź

Archiwum